w

O dziewczynie, która nie ćpała

Za to przemierzała ulice Złego Miasta na deskorolce, ani trochę się nie spieszyła, bo to ona nocami siała postrach. Wymierzała sprawiedliwość niczym superbohaterka, choć zamiast peleryny miała tradycyjny czador, a jej supermoce i tożsamość… Wcale nie miały tak wielkiego znaczenia.

Zupełnie inne kino…

„O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu” to tytuł, a zarazem najprostsze streszczenie filmu Any Lily Amirpour, reżyserki pochodzącej z Iranu, wychowującej się wiele lat w Wielkiej Brytanii i USA. Tą produkcją z 2014 r. stworzyła sposobność do wyjątkowego przeżycia dzięki formie, która z jednej strony jest bardzo minimalistyczna, a z drugiej wykorzystuje maksymalnie użyte środki. Choć określenie „artystyczny film” jak najbardziej tu pasuje, to pewnie nie zachęci wielu do obejrzenia, „zmierzenia się” z nietypowym obrazem osadzonym w irańskich realiach. Na te jednak nie trzeba patrzeć z dystansem, ponieważ historia przedstawia się w bardzo znany sposób. Film zbliża do siebie znanymi motywami, a jedyne czego wymaga, to… Chwili spokoju i skupienia.

Łączy kino atmosfery z horrorem i romansem; nie trzeba ukrywać, że Dziewczyna jest wampirem – ten fakt nie wpływa na odbiór, a… Można o nim zupełnie zapomnieć. Jednak czy brak tego motywu wpłynąłby ujemnie? Zdecydowanie tak, zostałaby zatracona ta najbardziej nieodgadniona z tajemnic filmu, jego mroczne oblicze, które nie dominuje a bez przerwy otacza widza.

Ale jednak dobrze znane kino

Postać Dziewczyny (Sheila Vand) wykorzystuje najbardziej znane i ograne atrybuty jak kły, nadnaturalna siła czy pojawianie się i znikanie, ale w przeciwieństwie do innych znanych wampirów – wzbudza tym lęk lub co najmniej niepokój, gdyż objawia swe moce zaledwie kilka razy, najczęściej gdy widz zdąży o nich zapomnieć. Ten banalny i kiczowaty motyw nie próbuje nic udowadniać, zupełnie jak postać chłopaka, którego spotyka bohaterka. Arash (Arash Marandi), wystylizowany na Jamesa Deana młodzieniec jeżdżący fordem thunderbirdem z 1957 r., odpalający papierosy zapalniczką zippo, także lubiący amerykańską muzykę i spełniający się w roli outsidera, z czasem też dilera. Mieszka z ojcem Hosseinem (Marshall Manesh), który ma problem z heroiną i jak można się spodziewać po reszcie postaci – w Bad City każdy coś bierze.

Jest pewien człowiek – Saeed (Dominic Rains) – obraca m.in. prochami, tabletkami, a także heroiną. Wpływ na organizm tej ostatniej jest najmocniejszy i najsilniej uzależniający. Choć heroina nie króluje już rynku jak w latach 60. i 70., to wciąż jest na nim obecna.[1]

Brązowa Helena

Każdy o niej słyszał, ale jak faktycznie działa ta substancja? Jest ona opioidem, pochodną morfiny, nie występuje w stanie naturalnym. Działa przeciwbólowo oraz przeciwkaszlowo i wywołuje znacznie szybsze i mocniejsze uzależnienie niż morfina.[2] W organizmie przekształca się do postaci morfiny, tyle że jest bardziej aktywna i łatwiej rozpuszczalna w tłuszczach, przez co szybciej przenika barierę krew-mózg, za to jej działanie jest zazwyczaj krótsze niż morfiny.[3] Jednak w zależności od organizmu, dawki i tolerancji, przy obu tych substancjach można mówić o czasie działania od 4 do 8 godzin.[4] Niewielkie dawki wywołują euforię, zaś większe mogą prowadzić do zamroczenia, narkotyk wywołuje też senność, a zasnąwszy, można dostać zapaści, która bez pomocy lekarza może skończyć się śmiercią.[5]; [6]

Hossein, ojciec Arasha, to dobry przykład tego, jak wygląda heroinowy „odlot”. Nic spektakularnego, ale widząc wszystkie czynności, których się dopuszcza, by go poczuć, sposób w jaki wegetuje oraz zmusza innych do przyjęcia narkotyku – budzą grozę. Choć motyw ten jest znany, warto popatrzeć, jak realizuje go reżyserka, która okiem kamery długo spogląda na bohaterów i nie mruga, do czego niejako zmusza też widza, a warto dodać, że na niektóre sceny wolałoby się patrzeć kątem oka.

Lepiej wypadają krążki

Znacznie weselej jest u młodzieży preferującej tabletki, to zupełnie inny klimat w filmie, jest muzyka (amerykańska i irańska) i jest wesoło. Największe wrażenie i uśmiech wywołuje scena, gdy Arash pierwszy raz zażywa tabletkę, nie do końca tego chcąc. Wtedy następuje przyciszenie muzyki, elipsa czasowa i pojawia się Arash – zupełnie inne ujęcie, przy innej ścieżce dźwiękowej i… po prostu widać, że „weszło”.

Jedni bawią się w najlepsze, dla drugich może się to okazać zbyt wiele. Popularne ekstazy, czyli syntetyczna fenyloetyloamina i jej analogi, które występują w postaci tabletek lub drażetek w różnym kształcie, z wytłoczonymi różnymi motywami, wzorami i symbolami. Ich skład jest zmienny, może w nim być także amfetamina. Ich kształt i forma podania czynią w opinii tę używkę bezpieczną, o niewielkiej szkodliwości i braku uzależniającego wpływu, jednak nie można tej opinii uznawać za prawdziwą, należy też pamiętać, że ekstazy pozostają w grupie twardych narkotyków.[7]

Jedynie Dziewczyna nie ćpała. Pozostała cichą a zabójczą obserwatorką Bad City jak i pewnie innych miast, bo w końcu opuszcza Złe Miasto, może dalej wraca do domu? Kusi ją raczej spokojne życie, ale chyba utwierdza się, że wszędzie jest tak samo. I chyba to prawda, bo kto tego wszystkiego nie widział?


[1] A. Kołodziejczyk, Narkotyki z naukowego punktu widzenia [online] w: „monar.net.pl” <http://monar.net.pl/pliki/narkotyki_z_naukowego_punktu_widzenia.pdf>, 1997, s. 13.
[2] Tamże.
[3] M. Jędrzejko, Wpływ narkotyków na zdrowie i zachowania człowieka [w:] Człowiek wobec uzależnień. Narkotyki i dopalacze, pod red. tegoż, Poznań 2010, s. 85.
[4] Tamże, s. 98.
[5] M. Jędrzejko, A. Kowalewska, Narkomania i uzależnienie – zjawisko i podstawowe pojęcia, [w:] dz. cyt. 21.
[6] M. Jędrzejko, Wpływ narkotyków…, s. 87.
[7] A. Kołodziejczyk, dz. cyt., s. 5.

Napisane przez Mestosław

Aktywista racjonalnej polityki narkotykowej. Twórca edukacyjnego kanału “Wiem co ćpiem” oraz “Mestosław” na YouTube. Członek Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej oraz Społecznej Inicjatywy Narkopolityki. Współzałożyciel oraz członek zarządu Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego. Współpracownik Wolnych Konopi. Ekspert społeczny Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany. Absolwent Europeistyki oraz Studium Pedagogicznego na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie obronił pracę magisterską dotycząca polityk narkotykowych w Unii Europejskiej.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie…

Ładowanie…

0

Od dzisiaj w aptekach można zamawiać medyczną marihuanę. Tym razem serio. Jak wygląda procedura?

W Oakland w Kalifornii zdekryminalizowano grzyby psylocybinowe, ayahuaskę i pejotl!